Skip to main content

Full text of "Trzy bramy podkarpackie : szkic geograficzno-porównawczy = Drei subkarpatische Pforten : eine vergleichend-geographische Skizze"

See other formats


Sawicki, Ludomir 

Trzy bramy podkarpackie 



1/ > - ~ ' 1/ />"/ 



Y 



itka z czasopisma Polskiego Towarzystwa Przyrodników ic. Kopernika 
KOSMOS XXXVI. 

I9ll. 



Trzy bramy podkarpackie, 

szkic geograficzno -porównawczy 

[Drei subkarpatische Fforten — eine vergleichend-geographische Skizze], 

podał 

Dr. LUDOMIR SAWICKI. 



>¥Ś^ 



LWÓW. 

I. ZWIĄZKOWA DRUKARNIA WK I.WOW.IK," UL. UNHKGO (.. 4. 

I9łl. 



Digitized by the Internet Archive 

in 2011 with funding from 

University of Toronto 



http://www.archive.org/details/trzybramypodkarpOOsawi 



;ka 



z fcaąsopisma Kosmos zeszyt 3 — 6 z r. 1911. 




Trzy bramy podkarpackie, 

szkic geograficzno -porównawczy 

[Drei subkarpatische Pforten — eine vergleichend-geographische Skizze], 

podał 
Dr. LUDOMIR SAWICKI. . 



Nie ulega kwestyi, że obok szczegółowych badań w pojedyn- 
czych gałęziach nauki geografii, najbardziej ciekawemi dla geo- 
grafa są studya porównawczo-geograficzne. Wykazanie związku 
przyczynowego między poszczególnemi grupami zjawisk geo- 
graficznych (principe de causalite , De Martonne j ) , połączenie 
ich w organiczną całość (principe de coordination) pozostanie 
jak za czasów Hippokratesa , Strabona, Rittera, E-eclusa 
i Ratzela , tak i w przyszłości , gdy podział pracy nau- 
kowej dojdzie do ostatecznych granic, n aj wdzięczniejsze pole 
dla poszukiwań geograficznych. Nasze ziemie są niestety do- 
piero w małej mierze opracowane pod względem geograficznym, 
tak, iż wszelka praca geograficzno- porównawcza może być 
tylko uważaną za pierwszą próbę w tym kierunku , za szkic, 
którego zasadnicze rysy się poznaje, choć się szczegółów jeszcze 
nie widzi; chciałbym, by w ten sposób zrozumiano następujący 
szkic, w którym postaram się wyświetlić, jak trzy bramy pod- 
karpackie z jednej strony przedstawiają się każda z osobna 
jako wybitne jednostki geograficzne i jak z drugiej strony 
zachodzą daleko idące analogie między pojedynczemi ich ry- 
sami geograficznymi. 



l ) De Martonne: Traite de geographie physique, Paris (1009). 

1 



— 560 — 

Polska zrodziła się na równinach i falistych pogórzach 
niżu północno -europejskiego; ale już od samego świtu jej sa- 
modzielnego rozwoju Polska instynktownie, ale stanowczo dą- 
żyła ku południowi, aby zdobyć to góyy, o które, jako o natu- 
ralne plecy opierała się przez cały czas swej historycznej i etnolo- 
gicznej ewolucyi i opiera się po dziśdzień. Temi górami są Sudety 
i Karpaty, przedstawiciele dwóch zupełnie od rej mych typów 
górotworów europejskich. Już krajobrazowo różnią się zasa- 
dniczo między sobą: Sudety — to stary masyw górki, zbudo- 
wany przeważnie z krystalicznych skał, sfałdowany w bardzo 
odległych epokach, później przez erozyę i denudacyę tak silnie 
spłukany i nadniszczony, że najgłębsze utwory tego ongi alpej- 
skiego górotworu zostały odsłonięte i ukazały się na powierz- 
chni ziemi. Denudacya ogólna i długotrwała , która obnażyła 
wnętrze Sudetów T , zniszczyła także ich pierwotną rzeźbę i w zna- 
cznej mierze zrównała dawne szczyty i doliny, wytwarzając 
tym sposobem w licznych okolicach wyżynę o falistej, czj t też 
równej powierzchni (prawierównię) , nie zdradzającej już ni- 
czem w krajobrazie, że tu piętrzyły się niegdyś iglice i strome 
granie, przecięte wąwozami i jarami 1 }. 

Zupełnie odmienny typ przedstawiają Karpaty: jest to 
młody łańcuchowy górotwór, wypiętrzony dopiero w niedawnych 
względnie czasach, zbudowany z materyałów luźniejszych, młod- 
szych (piaskowców, wapieni) ; rzeźba jego jeszcze do pewnego 
stopnia zdradza ruchy górotwórcze 2 ), odznacza się formami 
niezrównanemi, „młodocianemi" ; kształty w znacznej mierze 
jeszcze odzwierciadlają wewnętrzną budowę gór; dawne grzbiety 
zostały tylko przez denudacyę obniżone, ale jeszcze niezró- 
wnane; dolinne dna nie rozszerzyły się w niziny, lecz są oto- 
czone zboczami, choć już przeważnie łagodnemi. 

Nie ulega więc kwestyi, że Karpat, mimo że wraz z Su- 
detami stanowią naturalną południową granicę Polski, niepo- 
dobna połączyć z Sudetami w jeden system; Karpaty są pod 
każdym względem dalszym ciągiem Alp , z któremi one 
wiąże podobny rozwój geohistoryczny, krajobrazowy i biogeo- 

*) Puffer: Der Bóhmerwald und sein Verhiiltniss zur innerbóhmi- 
schen Eurapfflache. Geogr. Jrb. aus Oster. 8, (1910), 113—170. 

2 ) Sawicki: Młodsze ruchy górotwórcze w Karpatach. Kosmos 
(1909), 861— 400, gdzie podana literatura morfologiczna o Karpatach. 



- 561 - 

graficzny. Od Sudetów i od Alp rozdzielają Karpaty rozległe 
niziny zajmujące miejsce obszernych zapadlin, zasypanych dziś 
utworami rzecznymi : są to przedewszystkiem niziny węgierska, 
nadmorawska z ołomuniecką , śląska i małopolska. Niziny te 
tworzą bardzo wybitną naturalną granicę Karpat zachodnich : 
różnią się od sąsiednich gór nietylko krajobrazowo, ale także 
pod względem stosunków antropogeograficznych. Urodzajna 
gleba na rozległych równiach , brak lasów, wyborne nawo- 
dnienie umożliwia rozkwit rolnictwa : ludność rolnicza żyje 
w znacznej gęstości w licznych, ale drobnych i rozrzuconych 
wioskach. 

Tylko w niektórych okolicach Karpaty zachodnie stykają się 
blizko, bezpośrednio z sąsiedniemi górotworami, mianowicie 
z Alpami między Dziewoniem i Pożoniem nad Dunajem, z Su- 
detami morawsko - śląskiemi między Przerowem i Morawską 
Ostrawą nad Beczwą i Odrą, z Sudetami małopolskiemi między 
Oświęcimem i Krakowem nad Wisłą. W tych to okolicach 
dzielą Karpaty od wymienionych górotworów tylko wązkie, wy- 
dłużone rowy zwane bramami (pożońską, morawską i krakowską), 
które równocześnie łączą niziny sąsiednie. Najbardziej typową 
jest brama morawska: jej przeciętnie na h km szerokie dno 
jest równe, wysłane żwirami rzecznemi i morskiemi, z obu stron 
otoczone stromemi, względnie 250—200 m wysokiemi jak prosty 
mur biegnącemi stokami, których długość wynosi 40 km. W tym 
rowie spływają Beczw^a ku S, Odra ku N, a wododział między temi 
dwoma systemami rzecznemi wznosi się względnie tylko 80 m. 

Inaczej wyglądają bramy krakowska i pożońską. Dno 
bramy krakowskiej jest o wiele szersze (5—10, przeciętnie 
7 km), a po nim wije się Wisła leniwie w bardzo licznych 
wężownicach i zakolach. Stoki rowu są łagodne zarówno po 
stronie północnej jak i południowej, czasami nawet niewy- 
raźne, a przebieg ich bardzo nieregularny. Ich względna wy- 
sokość wynosi tylko 100 — 200 m, a długość całego rowu około 
45 km. Ma on natomiast hydrograpię jednolitą; cały rów 
przepływa Wisła, niema w nim wododziału. Znów inaczej 
przedstawia się rów pożoński. Szerokość jego zupełnie równego 
dna wynosi tylko 2 — 4 km, jest więc stosunkowo wązkio, stok 
jego południowy między Hamburgiem i WolfstaFem trochę niere- 
gularny, natomiast stok północny nadzwyczaj wyraźny prosto- 



- 562 - 

Unijny i stromy; względna wysokość tych stoków wynosi 
150—200 m. Rowem poźońskim przepływa szeroki już na 
500 — 700 m Dunaj prawie prostolinijnie, podmywając stok 
Małych Karpat. Długość rowu poźońskiego wynosi tylko 10' 5 km. 

Mimo pewnych różnic, o których wspomniałem i jeszcze 
później wspomnę, te trzy bramy odznaczają, się dalekoidącem 
podobieństwem gecgrancznem : mają nie tylko podobne cechy 
krajobrazowe ale także morfogenetyczne ; mają jednakowe 
prawie znaczenie dla hydrograficznych stosunków Podkarpacia; 
w nich skupia się ludność gęściej , schodzą się ważne drogi 
komunikacyjne, tak iż także pod względem antropogeogra- 
ficznym są do siebie podobne. Dlatego dziwić się nie możemy, 
że zarówno w rozwoju ekonomicznym jak i politycznym od- 
nośnych krajów miały jednakowe znaczenie, które jeszcze dziś 
odbija się w stosunkach narodowościowych ludów zamieszkałych 
dookoła wspomnianych trzech bram podkarpackich. Tym sto- 
sunkom chcę poświęcić kilka słów, opierając się na dotychcza- 
sowej literaturze i na własnych spostrzeżeniach , zebranych 
w trzech bramach podkarpackich podczas kilkakrotnych wy- 
cieczek. 

Wymienione trzy bramy podkarpackie znaj- 
dują się w miejscu tektonicznych rowów, które 
rozdarły prawie równocześnie (w miocenie) 
w trzech miejscach związek dotychczasowy między 
Karpatami a Alpami i Sudetami. Eowy te jeszcze 
w miocenie zostały zalane falami mórz młodszych 
i zasypane żwirami morskiemi. Na ty eh za sy pach 
powstały rzeki zstępcze, które wcięły się po 
części epigenetycznie aż nawet poniżej dzisiej- 
szego poziomu i usypały obok szeregu teras sze- 
rokie niziny nadrzeczne, nadaj ące się do intenzy wnej 
uprawy roli; tym sposobem umożliwiają one przeprowadzenie 
wygodnych dróg komunikacyjnych i zakładanie liczniejszych 
i większych osad ludzkich. 

W miejscu dzisiejszych bram Karpaty były ściśle zwią- 
żą ne i połączone z sąsiedniemi górotworami. Nie ulega kwestyi, 
że dawniej Karpaty przechodziły nad Dunajem bez przerwy 
w Alpy, albowiem jasne mamy na to dowody w stosunkach 
mor f o logicznych i geologicznych. Poszczególne szlaki 



- 563 — 

Alp odnajdujemy choć w nieco odmiennej formie także w Kar- 
patach a gdzie związek tych gór dziś jest przerwany, sterczą — 
rodzaj świadków dawnego związku — pojedyncze, zewsząd izolo- 
wane góry skibowe typu alpejsko- karpackiego jak skalice 
dolno- austryackie 1 ), góry Karnunckie i góry środkowo - wę- 
gierskie 2 ). Innego rodzaju był ścisły związek Karpat z Sude- 
tami. Jest dziś pewnikiem , że Karpaty zostały swego czasu 
przez ruchy górotwórcze nasunięte na Sudety; stwierdzono to 
już w licznych miejscach i tylko co do rozmiarów i wieku 
nasunięcia toczą się ożywione dyskusye. W okolicy Morawskich 
Hranic nad Beczwą dokładnie śledzić można jak materyały 
karpackie (flisz) leżą na sudeckich paleozoicznych łupkach 
i wapieniach 3 ). Na Śląsku spotykamy w kopalniach i wier- 
ceniach na pogórzu karpackiem po przebiciu skał karpackich 
w głębokości kilkuset metrów skały sudeckie ze złożami węgla 
kamiennego (n. prz. w Pogwizdowie i Paskowie) Podobne stosunki 
powtarzają się w okolicy Krakowa : wapienie jurajskie w Kurdwa- 
nowie wyglądają z popod fliszu pogórza Karpackiego 4 ), który 
zresztą został nasunięty na miocen w Wieliczce, Bochni i t. d. 5 ). 
Z powyższego chyba jasno wynika, że dawny związek 
geologiczny między Karpatami z jednej a Alpami i Sude- 
tami z drugiej strony był nadzwyczaj ścisły, tak ścisły, 
że ściśle biorąc granicy geologicznej między temi górami podać 
niepodobna. Dziś t-en związek jest przerwany: w oko- 
licy zetkn,ęcia się górotworów legły rowy tektoniczne, 
które zawdzięczają swe powstanie nie erozyi rzecznej lub 



^ Abel O.: Verhdlg. geol. Reichsanst, (1899), 284, 374. 

2 ) Uhlig N,: Bau und Bild der Karpaten. (1903), 652/3. 
Rehman A.: Karpaty (1895), 51—52. 

3 ) Petraschek W.: Das Verhaltniss der Sudeten zu der mahrisch- 
schlesischen Karpaten. Vrhnd. geolog. Reicłisamt (1908) 140, 59. 

Uhlig: Bau und Bild, p. 844; Tektonik der Karpaten. Sitzungsber. 
d. Wiener Akad. d. Wiss. 1907, 116, (I.) 871. 

Uhlig V.: Die Karpathensandsteinzone und ihr Verhaltnis zum 
sudetischen Karbongebiet, Mittlg. geolog. Ges. Wien, (1908); 1, 86 (sp. 38/9). 

4 ) Z a ręczny: Atlas geolog. Galicyi, 3, p. 165; Tietze: Geognost. 
Verhaltnisse der Umgebung v. Krakau, Jahrb. geolog. Reichsanst. (1887), ul. 

5 ) Niedźwiedzki: Beitrage zur Kenntnis der Salzformation von 
Wieliczka und Bochnia, 1883—1891; Uhlig: Beitrage zur Geologie der 
westgaliz. Karpaten (1888), 244. 

Suess: Antlitz der Erde. I., 285. 



- 564 - 

morskiej , Lecz zapadaniu się skorupy ziemskiej. Te rowy te- 
ktoniczne powstały przeważnie w obrębie n i ekarpackich 
górotworów i materyałów, więc nie zupełnie na ich granicy 
geologicznej; granicy morfologiczne i geologiczna 
nie zgadzają się całkowicie w tych wypadkach. 

W okolicy Pożonia powstały aż trzy rowy dzielące 
Alpy od Karpat, a łączące kotliny wiedeńską z górno-wę- 
gierską. Najszerszym jest brama litawska, przez którą prze- 
pływa rzeka graniczna Litawa obok miasta Bruok. Drugi wazki 
(05 km) rów Hainburgski biegnie między skibową górą Hunds- 
heim (470 m) i górą Braunsberg (344 m), trzeci rów szerszy nieco 
(2 km) między właśnie wymienioną górą a górą Dziewońską 
(514 m 1 ). Mamy więc tu do czynienia z całym systemem 
rowów, rozdzielonych skibowemi, zewsząd izolowa- 
nemi górotworami: już ta okoliczność przemawia za tekto- 
niczną genezą zarówno rowów jak i gór a pogląd ten znajduje 
poparcie w stwierdzeniu drobnych zaburzeń skorupy ziemskiej, 
przesunięć poziomych i nasunięó (góry zamkowe w Hamburgu 
i Dzie wonie, Braunsberg). 

Morawska Brama wykazuje najwyraźniej tektoniczną ge- 
nezę w krajobrazie. Jej typowsza południowa część między 
Radwanicami i Morawskiemi Hranicami jest na 15 km długą. 
Tektoniczny charakter rowy wynika przedewszystkiem z prawie 
prostolinijnego przebiegu obustronnych sto- 
ków: lewy biegnie prościuteńko od Skałki (322 w) koło Mo- 
rawskich Hranic do Suszic koło Przerowa, prawy od Czekinia 
na N od Przerowa aż nawet po Stachowice koło Fulnek i dalej. 
Stoki są strome, lesiste, nader malownicze; rzeczki i potoczki 
wdarły się w te tektoniczne progi , zdenudowane dziś już do 
pewnego stopnia, ale formy dolinne zachowały jeszcze formy 
ostre, młodociane. Następnie tektoniczna geneza rowu Moraw- 
skiego wynika z tego, że powstał on całkowicie w obrębie 
twardych, odpornych paleozoicznych skał sudeckich, 
które go otaczają z obydwu stron, a nie na granicy karpacko- 
sudeckiej, gdzie przebiega linia najmniejszego oporu względem 



! ) Hassinger H. : Geomorpholog. Studien am Rande des Wiener 
Beckens. Pencks Geogr. Abh. (1903). 



— 565 - 

erozyi i gdzie leżą największe, nieodporne materyały (miocen, 
flisz). Ta okoliczność wyklucza denudacyjną genezę rowu. 

Ostatecznie zastanawia nas, że rów Morawski już powyżej 
miasta Hranic jest tak samo szeroki jak np. koło Lipnika : 
a przecież tam większej rzeki w ogóle nie ma, nawet Be- 
czwa, która koło Lipnika przepływa, chyba nigdy tak szero- 
kiego jaru wytworzyć nie mogła, jaki to przedstawia rów Mo- 
rawski. Co prawda możnaby przypuścić, że wody epoki lo- 
dowcowej wypłukały ten rów. I istotnie według Hans- 
licka 1 ) czasza lodowa północno-europejska sięgała na Śląsku 
i Morawach aż po główny europejski dział wód (między Odrą 
i Beczwą), który przebiega koło Morawskich Hranic. Kie ulega 
wątpliwości, że poważne masy wód spływały wówczas ku po- 
łudniowi ku Beczwie, mimo , że główny odpływ wód prawdo- 
podobnie był skierowany ku NW (pod lodem) 2 ). Ale nie wolno 
zapominać, że chodzi tu o rzeczy wcale nie rów no wie- 
ko we: rów Morawski istniał już napewno w miocenie i plio- 
cenie, podczas gdy działanie wód lodowcowj^ch przypada do- 
piero na czwartorzęd. Hipoteza o tektonicznym charakterze 
rowu Morawskiego zdaje się nam być opartą na dosyć pewnych 
podstawach , choć ostatecznie kwestyę tę rozstrzygnąć mogą 
tylko wiercenia w obrębie rowu. 

Naj mniej pewną j est tektoniczna geneza rowu 
krakowskiego. Zarówno jego stoki sudeckie (północne) jak 
i karpackie (południowe) nie są prostolinijne, nie tak jednolite 
i strome jak w Bramie Morawskiej ; stoki te są raczej łagodne, 
nieregularne, porozkrajane licznemi dojrzałemi dolinami. Je- 
dnakże inne szczegóły przemawiają wyraźnie za powyższą hipo- 
tezą i każą dojrzałe , nieregularne formy stoków tłumaczyć 
małą względnie odpornością otaczających materyałów karpa- 
ckich i sudeckich i małą względną wysokością gór. Rów Kra- 
kowski również leży przynajmniej po części w obrębie skał 
sudeckich: jeszcze na południowym stoku rowu występują 
sudeckie wapienie w Podgórzu, w Kurdwanowie itd. Pod tym 
względem rów Krakowski jest podobny do Morawskiej Bramy, 



*) Hanslik: Eiszeit in den Schles. Beskiden, Mittlg. geogr. Ges. 
Wien, (1907), 314. 

2 ) Gotzinger: Geolog. Studien im Subbeskid. Vorland, Verhg. geolog. 
Reichsanst. (1909), 16. 



— 566 — 

pod innym znów do Poźońskiej. Podobnie jak tam rów krakowski 
dzieli się na kilka ('trzyj ramion, rozdzielonych izolo- 
wanemi górami skiłiowemi; rowy te są: 1) Czernichów- 
Mydlniki, 2) Tyniec-Kraków , 3) Skawina-Podgórze, a góry 
dzielące je aj Wolski las (362 m) z górą Św. Bronisławy (333 m), 
h) Ostra góra (287 m) z Grodziskiem (282 m) koło Tyńca, wzgórza 
pod Kostrzami, Pychowicami, Krzemionki, Wawel i Skałka. 
Wisła przepływa właśnie najwęższym, najbardziej niewygo- 
dnym z tych rowów. Dziś przychylam się do hipotezy że wszystkie 
te rowy są tektonicznej genezy, coby zmieniło nieco dawniejsze 
moje zapatrywania na morfogenezę okolic Krakowa *). Skłania 
mnie do tego jeszcze następujący szczegół: rów krakowsko 
oświęcimski biegnie dłuższy czas równolegle z rowem krzeszo- 
wickim, który jest prawdopodobnie tektonicznej genezy: trudno 
go tłumaczyć w inny sposób n. p. jako łożysko Pra-Przemszy, 
albo erozyą lodowcową, jeszcze mniej erozyą wód dziś tam 
płynących (Chrzanówka, Rudawa). Rowy krzeszowicki i oświę- 
cimsko-krakowski są ograniczone czterema progami pra- 
wie równoległemi, nie przebiegaj ącemi nigdzie granicą 
warstw odpornych i nieodpornych: są to więc najprawdopo- 
dobniej linie tektoniczne, uskoki. 

Rowy podkarpackie, zawdzięczają swój byt ruchom góro- 
twórczym , powstały mniej więcej równocześnie z Karpatami 
(więc na granicy między starszym i młodszym trzeciorzędem 
lub dopiero w mio-pliocenie). Znajdujące się wszędzie w tych 
rowach pokłady morskie mioceńskie świadczą , że rowy pod- 
karpackie w epoce mioceńskiej już istniały. 

Co więcej , wspomniane trzy bramy podkarpackie z o- 
stały pokładami morza mioceńskiego zasypane, 
o czem wspominam, albowiem na dzisiejszym układzie sieci hydro- 
graficznej odbiły się po części jeszcze dawne stosunki. We wszyst- 
kich trzech rowach stwierdzamy liczne, choć drobne resztki 
morskich pokładów, które dziś znajdują się wysoko nad 
dnem dolin. Tak n. p. widziałem w bramie poźońskiej pokłady 
przybrzeżne mioceńskie i odpowiedne terasy nadmorskie w wy- 
sokości 360 m na stokach góry dziewońskiej *) (więc przeszło 
200 m nad dzisiejszym dnem doliny Dunajowej). Wysoko po- 



*) Sawicki L. : Z fizyografii zachodnich Karpat. Lwów (1909), 9. 



- 567 - 

łożone pokłady młoclo-trzeciorzędne widział tu także T o u 1 a 
i Beck i V e 1 1 e r s *). W Morawskiej Bramie pokłady mor- 
skie mioceńskie sięgają po stronie wschodniej tylko do 350 m 
(Hluszów) , ale po stronie zachodniej na stokach gór nadod- 
rzańskich do 480 m pod Wigstadtl, więc znów 250 m nad dno 
doliny. A w bramie krakowskiej, jak wiadomo z prac Z a rę- 
czne go 2 ), miocen dochodzi do 300 i więcej metrów (Rybno 
270 m, Chrzanów 280 — 290 ra, Krzeszowice 300 — 310 m) a w po- 
bliżu w Karpatach w Rajsku nawet do 350 m. 

Nie ulega więc wątpliwości, że wszystkie trzy rowy pod- 
karpackie były w miocenie zalane wodą morską i tworzyły cie- 
śniny łączące poszczególne śródlądowe zatoki (wiedeńsko- 
morawską , węgierską i śląską) morza mioceńskiego. Fale tego 
morza wytworzyły w zboczach rowów liczne po części 
wspaniałe terasy, w kilku poziomach. O niektórych 
w bramie pożońskiej wspomina H. Has singer 3 ), ale widzia- 
łem tam cały system teras, które występują przedewszystkiem 
wyraźnie na grzbietach Handkugel, Haubnerberg koło Pożonia, 
na stokach zachodnich i południowych góry Dziewońskiej i na 
górach Hundsheim w różnych wysokościach (najważniejsze 
w wys. 200, 270, 320 i 350 m), pokryte po części otoczakami 
kwarcowemi brzeżnemi. 

Podobnie w krajobrazie Morawskiej Bramy występują 
wyraźne morskie terasy brzeżne , nie tak w zwężonej części 
koło Morawskiej Hranicy (n. p. w 430 — 450 m; ale w tym po- 
ziomie leży prawie cała, wybornie zrównana powierzchnia Ma- 
liniku, na E od Lipnika— ), jak dalej na południu (ogromna, roz- 
krajana dziś terasa w okolicy Oujezda w 350 ra). Nie ulega wąt- 
pliwości , że także w okolicy Krakowa istniały, a po części 
istnieją jeszcze terasy, pochodzące z czasów morza młodotrze- 
ciorzędnego, ale trudno o tern coś pewnego powiedzieć, albo- 
wiem zostały już silnie zniszczone z powodu nieodporności tu- 
tejszych pokładów. Przypuszczam, że po bardzo skrupulatnych 



*) Toula: Uber ein neues Vorkommen von Kalk der sarmat. Stufe 
am Thebener Kogel. Vrhndlg. geolog. Keichsamt (1886), 404. 

Becks-Vetiers : Geologie der ki. Karpathen, (1904), 35—36. 

2 ) Zaręczny: Atlas geologiczny Galicyi. 3, 198. 

3 ) Has singer H. : 1. c. 

Dr. L. Sawicki. 2 



- 568 - 

badaniach uda się Wyróżnić kilka poziomów: 225 m (Zwierzy- 
nieo), 250 m I Pychowice, Krzemionki^, 280m (Kopiec Krakusa, 
góry Tynieckie), 330 m (Kopiec Kościuszki, Bielany; i 3G0 m 
(Sowinieo 358m i Pustelnik 362 m w Wolskim lesie; ; zupełnie 
jasnych dowodów na to, że wspomniane szczątki teras są po- 
chodzenia morskiego, niestety jeszcze nie mam. 

Podczas gdy formy tektoniczne rowów podkarpa- 
ckich (progi, szerokie dna zapadnięć) jakoteż formy mor- 
skie erozyjne uderzają jeszcze dziś krajobrazowo, to 
formy morskie akumulacyjne (stożki, hałdy brzeżno, 
denne, pokłady żwirów, piasków, szlamów) , które sięgały do 
znacznych wysokości, zostały w późniejszych czasach pono- 
wnie wyprzątnięte przez rzeki. Po ustąpieniu morza zebrały 
się w rowach podkarpackich potężne żyły płynącej wody, pod- 
karpackie rzeki Dunaje Wisła, Odra i Beczwa. One już dawno 
zniosły na niziny i do mórz materyały osadzone ongi na dnie 
i po stokach rowów podkarpackich. Ale dzisiejszy układ 
sieci hydrograficznej jeszcze o tern świadczy, że po- 
wstał na rozległych zasypach: myślę o licznych epigene- 
zach rzecznych, z któremi spotj^kamy się zarówno w bra- 
mie krakowskiej, morawskiej jak i pożońskiej. Musiały się one 
wytworzyć w czasach, gdy rowy podkarpackie były wypełnione 
osadami luźnemi (morskiemi) do tej wysokości, że izolowane 
i sterczące dziś wysoko nad dna dolin góry były niemi przykryte. 

Już główne rzeki Wisły i Dunaju ulegfy tym epigenezom 
i płyną dziś częstokroć wcale nie najszerszym, najwygodniej- 
szym ramieniem odnośnego rowu : Wisła wgłębiła się w wązkie 
ramię rowu krakowskiego między Tyńcem i Bielanami za- 
miast w szerokim rowie Skotnickim , Dunaj nie spływa wraz 
z Litawą przez szeroką bramę pod Bruck, lecz jakby umyślnie 
węższą pod Dziewoniem. Ale w bardziej jeszcze charaktery- 
styczny sposób wykazują boczne rzeki zjawiska epigenezy. 
Wpadająca do Wisły pod Krakowem rzeczka Rudawa wypływa 
z rowu krzeszowickiego i płynie powyżej Zabierzowa ciągle 
po szerokim , podmokłym dnie rowu , tworząc liczne , typow r e 
choć małe wężownice i zakola. W tern nagle poniżej Zabie- 
rzowa rzeczka skręca ku S i wdziera się między skały wa- 
pienne grzbietu chrzanowskiego, tworząc tu dolinę malowniczą 
(Skała Kmity), względnie wąską i młodocianą, mimo, że mogła 



- 569 - 

tuż obok przepłynąć koło wsi Rząska łagodnem, szerokiem dnem 
w miękkim materyale i nadto najkrótszą drogą tam, gdzie przepro- 
wadzono tor kolei północnej. Ta mała, ale typowa epigeneza 
świadczy, że rów krzeszowicki w tym miejscu był ongi wy- 
pełniony luźnemi osadami, umożliwiającemi epigenezę, przy- 
najmniej do 60 m wysokości (Rudawa pod Skałą Kmity 225 m, 
góra Szczyglicka 288 m). 

W rowie morawskim płynie Beczwa zwolna, zataczając sze- 
rokie i ładne meandry (zwłaszcza pod Lipnikiem). Ale powyżej 
Morawskich Hranic przedziera się przełomem przez wapienny 1 ;, 
twardy grzbiet Maliniku, mając tu dno wązkie, a stoki stroni*- 
i skaliste. Dopiero w okolicy Czernotinu dolina Beczwy pono- 
wnie się rozszerza , a to już we fliszu karpackim i w mioceń- 
skich luźnych pokładach. Gdyby krajobraz, morfologiczna kon- 
figuracya, za czasów, kiedy system rzeczny Beczwy powstał, 
był podobny do dzisiejszego, Beczwa byłaby' prawdopodobnie 
popłynęła od Czernotina ku S, wzdłuż granicy petrograficznej 
między Karpatami i Sudetami , w miękkich mioceńskich i fli- 
szowych pokładach; albowiem tu biegnie oczywiście linia naj- 
mniejszego oporu. Ale tak się nie stało; wręcz przeciwnie; 
rzeka przełamuje się w poprzek przez twardy wał do rowu 
morawskiego. To zjawisko zrozumieć możemy jedynie, zwraca- 
jąc uwagę na fakt, że kotlina czernotińska była dawniej za- 
sypana osadami morza mioceńskiego do bardzo znacznej wy- 
sokości, tak iż wówczas odpływ do rowu morawskiego był cał- 
kiem łatwy. Na ciekawe , kilkakrotne epigenezy lewobocznych 
dopływów Dunaju między Dziewoniem i Pożoniem (potoków 
Karlsdorf i Weidritz) zwróciłem uwagę już na innem miejscu 2 ): 
tłumaczą się one podobnie jak pokrewne formy w bramie moraw- 
skiej i krakowskiej dawnym wysokim zasypem (padołu Blumenau). 

Nic niestety dotychczas nie wiemy o wpływie czynników 
denudacyjnych na krajobraz omówionych bram w epoce lo- 
dowcowej i pustynnej. Lądolód północny zajął całkowicie 
bramę krakowską , doszedł do połowy (do działu wodnego) 
bramy morawskiej, podczas gdy brama węgierska zawsze była 



') W tych wapieniach dewońskich znajduje się na północ od Becz w y 
wspaniała „jama" krasowa, „Gevatterloch". 

2 ) L. Sawicki: Z fizyografii Karpat zachodnich, 1. c. p. 92. 



- 570 - 

wolna od lodów. Natomiast właśnie tu najsilniej musiały działać 
czynniki pustynne, choć wpływ dał się z pewnością odczuć także 
w bramach sudecko-karpackicli. Mam wrażenie, jakoby b r a my 
morawska i węgierska wstrzymały lokalnie do 
pewnego stopnia pochód wpływów to lodowco- 
wych, to pustynnych z niżu północnego i węgierskiego 
w kraje alpe j s k o -s u d e cki e. Ale szczegółów odnośnych 
nie znamy jeszcze. 

Na analogiach morfologicznych i morf o gene- 
tycznych podobieństwo trzech bram podkarpackich się nie 
wyczerpało. Tylko kilkoma słowami chcę zwrócić uwagę na 
znaczenie tych bram dla stosunków hydrograficznych 
i klimatycznych. 

Tylko dwie z tych bram są hydrograficznie jednolite; ale 
w obydwóch wypadkach stwierdzić można wpływ bram na rzeki. 
Powyżej bram rzeki mają mały spadek, tworzą gęste i wiel- 
kie meandry, a dno całej doliny podmaka. Powyżej Czerni- 
chowa Wisła ma największy rozwój linii rzecznej na ca- 
łej swej długości 1 ). 

Przez regulacyę ukrócono tu bieg Wisły o 20%; w moczarach 
nad tą częścią Wisły panuje może więcej niż gdzieindziej 
w Zachodniej G-alicyi malaria. Dunaj znów tworzy powyżej 
Dziewonia mimo pewnej regulacy rozległe starorzecza pokryte 
olszyną (Auen), które z wyjątkiem lesistych i skalistych grzbietów 
Alp największe przedstawiają niezamieszkałe „pustać i e u 
w Dolnej Austryi (anekumeny 2 ). 

Trochę niżej w bramach koryto rzek się zwęża, spadek 
jeszcze jest bardzo słaby, natomiast koryto musi się pogłębiać, 
by w węższym łożysku pomieścić całą masę wody, która po- 
wyżej mieściła się w szerokim, ale płytkim korycie. Skutkiem 
tego chyżość wody płynącej wzmaga się także w obrębie bram, 
najbardziej naturalnie podczas powodzi. Zwężenie koryta od- 
bija się jeszcze w innym kierunku na stosunkach hydrografi- 
cznych. W bramach podkarpackich Wisły i Dunaju tworzą się 
łatwo i -często na wiosnę zatory lodowe, powodując częstokroć 



*) Der Weichsel-Memel und Pregelstrom. Berlin (1899). — Romer: 
Wisła, jej dorzecze i sieć wodna. Kosmos (1902), 67—120, sp. / 96. 
2 ) Ratzel Fr.: Anthropogeographie II, 2. wyd. (1891), 3. 



- 571 — 

ogromne wiosenne wylewy wód; nadto komplikuje się ta oko- 
liczność z drugą, mianowicie z utrudnionym odpływem wód po- 
chodzących z wiosennego topnienia śniegów. Frzypominam, że 
właśnie Kraków znany jest z częstych i wysokich wodosta- 
nów ; w roku 1903 mieliśmy aż 6*32 m nad normalnym wodo- 
stanem (wielka powódź), w roku 1909 4'68m (mała powódź), 
w roku 1911 już znów i to w lutym jeszcze 380 m. Pod Dzie- 
woniem nad ujściem Morawy do Dunaju coroczne powodzie 
zalewają całemi tygodniami, a nawet miesiącami rozległe prze- 
strzenie: dlatego pozostawiono tu przy regulacyi Dunajowi te- 
ren inundacyjny w szerokości aż 2.200 m. 

Poniżej bram podkarpackich rzeki rozpadają się na 
liczne ramiona, tworzą rozległe zakola i meandry i usypują 
olbrzymie stożki nasypowe, po których rozdzielone w kilku ło- 
żyskach wody spływają. Wisła usypuje z ogromnych z Karpat 
naniesionych materyałów wielki stożek niepółomicki , który 
zwolna rozszerzając się przechodzi łagodnie w nizinę małopol- 
ską. Dunaj rozpada się na kilka większych ramion (z których 
ważniejsze są główny i mały Dunaj) i obejmuje niemi ogromny 
stożek napływowy t. zw. wyspy Schutt. 

W bramach , gdzie twarde skały zwężają dolinę i prze- 
chodzą w poprzek, siła erozyjna rzek natrafiała i jeszcze dziś 
natrafia na większy opór; dlatego w bramach pogłębienie dna 
dolinnego postępowało trochę wolniej, co spowodowało cha- 
rakterystyczny załom w krzywej spadku dna dolinnego właśnie 
w miejscu bram podkarpackich. Spadek dna dolinnego Wisły 
(nie samej rzeki) wynosi powyżej Krakowa 0*27 °/ 00 (do Tyńca), 
poniżej zaś 0*34 °/ 00 (P° Niepołomice) ; tak samo w dolinie Du- 
naju powyżej Pożonia o wiele mniej (0*07°/oo do Dziewonia), 
niż poniżej Pożonia (0*53 °/ 00 do Csuny-Sarndorf x ). 

Widzimy więc, że obie bramy podkarpackie wpływają 
w podobny i dobitny sposób na hydrograficzne stosunki rzek, 
na ich przekrój poprzeczny (zwężenie, pogłębienie) i podłużny 
(załom spadku) , na ich rzut poziomy (rozwój meandrów, ra- 
mion itd.) , na ich chyżość i ostatecznie na przebieg powodzi 
i zatorów lodowych. 



!) Obacz Mapy specyalne 1 : 75000. Kraków 5, XXII i Pressburg- 
Hamburg 13, XVI. 



— 572 - 

Przez Morawską Bramę przebiega dziś główny dział wód 
europejski; nie zawsze tak l>yło. Jak już wspomniałem na 

innem miejscu spływały tu w epoce ezwartorzę/lnej wody pół- 
noonego Lodowca ku południowi. Dzisiejszy młody dział wód 
jeszcze jest „niezrównoważony", jest on asymetryczny, 
ze strony południowej bardziej stromy (12-5°/ 00 , po północnej 
zaś 8'6°/ 00 ), coby przypuścić pozwalało, że Beczwa w dzi- 
siejszem stadyum rozwoju zdobywa sobie teren i przesuwa je- 
szcze dział wodny ku północy, ku Odrze. Byłaby to tylko 
ostatnia faza w walce o dział wodny, która rozpoczęła 
się w chwili, gdy Odra, spływająca w epoce lodowcowej ku 
południowi, wróciła się na północ, zwyciężona fskaptowana; 
przez dolną Odrę. Dziś górne dopływy Odry silniej pogłębiają 
swe dna i wstecz się wrzynają niż nawet dopływy Wisły 1 ). 

Wszystkie omówione trzy bramy podkarpackie nie mogą 
mieć, jako małe formy orograficzne w sąsiedztwie wysokiego 
łańcuchu karpackiego, wielkiego wpływu na stosunki klima- 
tyczne. Górotwór karpacki zmusza do pewnego stopnia, jak 
to już Supan zauważył 2 ), wiatry do przybierania kierunku 
mniej lub więcej równoległego do łuku karpackiego. Na przy- 
kład wiatry na Bukowinie i w wschodniej G-alicyi wieją prze- 
ważnie z NW lub SE. Podobnie wiatry okolic Krakowa mają 
przeważający kierunek W (SW— NW) lub E (SE— NE), a na 
Morawach n. p. w Przerowie , w Morawskich Hranicach prze- 
ważnie SW lub S ? albo NE lub N. Nad Dunajem w Pożonie 
i Hamburgu wieją znów przeważnie wiatry "W lub E. Taka 
regularność stosunków klimatycznych została dopiero umożli- 
wioną istnieniem bram podkarpackich , albowiem one tworzą 
jasno określone łożyska dla tych wiatrów i biegną zgodnie 
z kierunkiem łuku karpackiego. Gdyby w miejscu bram góro- 
twory stykały się bezpośrednio jak w odległych epokach ewo- 
lucyi krajobrazowej, toby wiatry te były wstrzymywane, sto- 
sunki by się komplikowały. 



1 ) Grotzinger H. : "Weitere geolog. Beobachtungen im Tertiiir und 
Quartar des subbeskid. Vorlandes. Vrh. geolog. Reichsamt. Wien, (1910), 70/3. 

Sawicki L. : Z fizyografii zachodnich Karpat, 1. c A p. 98. 

2 ) Supan: Ósterreich - Ungarn, Kirchhoff- Liinderkunde von Europa 
(1838), p. 270. — Physische Erdkunde (1908), 140. 



- 573 - 

Wiatry są u nas najważniejszym czynnikiem lokalno- kli- 
matycznym ; stosownie do ich kierunku panuje u nas typ antycy- 
klonalny lub też cyklonalny pogody i one tą pogodę unoszą tak 
daleko, jak one sięgają. A więc wiatry zachodnie wdzierające 
się przez bramę pożońską do Węgier sprawiają, że okolica Po- 
żonia ma bardziej oceaniczny typ klimatu, niż n. p. miasteczka 
położone na północ od Pożonia u stóp wschodnich Małych 
Karpat w cieniu wiatrów zachodnich. Podobnie lokalnemu kie- 
runkowi wiatrów przypisać musimy przebieg pogody w Mo- 
rawskiej Bramie i w Krakowie. 

Te stosunki odbijają się w rozmieszczeniu ciepłoty krajów 
sąsiednich i występują nawet na mapach mniejszej skali i nie- 
uwzględniających częstokroć lokalnych stosunków; przypomi- 
nam, że nawet na mapach izotermicznych Trąb er ta 1 ) wy- 
stępują bramy Morawska i Pożońską jako granice termiczne; 
w średnich rocznych występuje Morawska Brama jako pas 
chłodny (9°) dzielący cieplejsze okolice północne od cieplej- 
szych południowych ; izoterma 10° biegnie przez Pożoń i dzieli 
chłodno-wilgotny NW monarchii od sucho-ciepłego SE. Te sto- 
sunki roczne przygotowują się w poszczególnych miesiącach; 
w styczniu bramy są wyspami lub szlakami chłodnego powie- 
trza, nawet jeszcze w kwietniu, a w październiku izotermy 
biegną równoległe do łańcuchów górskich przez wspomniane 
bramy podkarpackie. 

Bramy podkarpackie tworzyły począwszy od czasów przed- 
historycznych aż po dziś dzień najdogodniejsze drogi 
dla wędrówek organizmów. Już w rozmieszczeniu 
roślin, pojedynczych gatunków jak i całych zbiorowisk, wi- 
dzimy wpływ ułatwienia wędrówek w miejscu bram podkar- 
packich. W tych wędrówkach musimy rozróżnić 2 kierunki 
główne: z jednej strony flory górskie sąsiednich górotworów, 
stykaj ąoy eh się blizko ze sobą jedynie w miejscu bram pod- 
karpackich, tu się mieszają, tu przechodzą jedne w drugie. 
Nie ulega chyba wątpliwości, że pierwiastki alpejskie dostały 
się do Karpat drogą w poprzek przez bramę węgierską, gdzie 
wyższe góry Karpackie najbliżej podchodzą pod góry alpejskie, 



^Trabert: Jahresisothermen von Ósterreich. Denkschriften d. Wie- 
ner-Akad. d. Wiss., mat. nat. KI. 73, (1901). 



- 574 - 

tworząc jakby pomost 1 ). Podobnie pierwiastki nory sudeckiej, 
z którymi spotykamy się przed ewszystkiem w północno zacho- 
dnich Karpatach n. p. Viola lutea 2 ), również dostać się mogły 
z Jesionika do Karpat najłatwiej w miejscu Morawskiej Bramy, 
gdzie pogórze karpackie i góry nadodrzańskie zbliżają się do 
siebie na kilka kilometrów. 

Z drugiej strony przez bramy podkarpackie przejść 
mogły dogodną drogą flory nizinne sąsiednich kotlin, zwłasz- 
cza takie, które nie wznoszą się wysoko po stokach : np. nora 
pontycka przedarła się w ten sposób z niziny węgierskiej do 
kotliny wiedeńskiej, trzymając się zawsze stoków niżej pasu liścia- 
stych lasów 3 ) i doszła tym sposobem wązkim językiem aż na 
stoki Anningeru i lasu Wiedeńskiego. Czy nora nizinna Moraw 
(odznaczająca się cechami flory bałtyckiej) dostała się z nizin 
nadbałtyckich do Moraw drogą Morawskiej Bramy, niewia- 
domo jeszcze, ale przypuścić wypada. 

Najbardziej jednak widocznem jest znaczenie bram podkar- 
packich w stosunkach antropogeograficznych. Daje się ono 
sprowadzić do dwóch właściwości bram podkarpackich, dla sto- 
sunków tych ważnych, mianowicie, że obszar nizinny zwęża 
się tu między górami nagle, a powtóre, że jedynie tu prowa- 
dzą przez góry rowy o łagodnym, jednolitym, ciągłym spadku. 
Skutkiem tego ludność musi się tu. ścisnąć w ważkich rowach, 
ulega zgęszczeniu, a na pomoc temu zgęszczeniu przycho- 
dzi druga okoliczność, że jedynie tu przebiegać mogą i od 
niepamiętnych czasów też rzeczywiście przebiegały ważne 
drogi komunikacyjne. 

W czasach przedhistorycznych i rzymskich n aj ważniej - 
szemi w Europie środkowej były drogi o kierunku południowo- 
północnym, albowiem w tym kierunku istniał największy spa- 
dek kultury, gradyent kulturalny 4 ), w tym to kierunku wy- 
miana towarów surowych i wytworów kultury była najbardziej 
pożądana a dążenia polityczne najjaskrawsze. Dlatego prze- 
de wszystkiem Brama Morawska występuje w pełni 



') Pax J.: Grundzuge der Pflanzenverbreitung in den Karpaten (1898), 
1, 223, 228. 

2 ) P a x : 1. c. p. 228 i 228. 

3 ) P a x : 1. c. 225. 

4 ) Hanslik: Biała, eine deutsche Stadt in Westgalizien, (1909). 



- 575 — 

swojego znaczenia antropogeograficznego już w wiekach przed 
Chrystusem , kiedy tą drogą kupcy rzymscy udawali się nad 
Bałtyk i wracali z ciężko obładowanemi karawanami Krótko 
przed upadkiem i później po upadku państwa rzymskiego wła- 
śnie znów tą drogą dążyły pierwotne , dzikie narody północne 
ku południowi, by osiąść na gruzach imperium rzymskiego 
i objąć po nim spadek kulturalny i polityczny. 

W tym czasie stosunki kulturalne Europy przez rozwój kultu- 
ralny prowincyi Gallii i państwa frankońskiego, a później nie- 
mieckiego już się o tyle zmieniły, że powstał nowy gradyent 
kulturalny między zachodem (Grallią, znajdującą się już kilka wie- 
ków pod wpływem rzymskim) a wschodem (Panonią i Sarmacyą, 
gdzie intenzywny wpływ rzymski tylko wyjątkowo sięgał po za 
Dunaj). Drogi wschodnio-zachodnie dochodzą teraz do tego sa- 
mego znaczenia co przedtem północno - południowe, a z niemi 
wybija się na pierwszy plan z naszych bram podkarpackich 
brama pożońska: rodzą się teraz wędrówki ludów o kie- 
runku zachodnio - wschodnim i z rzędu Hunnowie, Awarowie 
i Madziarzy dążą przez bramę węgierską na zachód, zalewa- 
jąc coraz nowemi falami dzikich ludów dzisiejsze kraje zacho- 
dnio-austryackie i południowo-niemieckie. 

W tych dwóch kierunkach, wyznaczonych ogólnemi sto- 
sunkami kulturalnemi i politycznemi z jednej, a przebiegiem 
łańcuchu karpackiego i dogodnością dróg komunikacyjnych 
przez bramy morawską i pożońska z drugiej strony powta- 
rzają się nawałnice wojennych ludów jeszcze w późniejszych 
czasach. Tatarzy, podbiwszy Moskwę i Polskę przedarli się 
w XIII. wieku aż po Śląsk , by Morawską Bramą podążyć na 
południe do środkowej Europy, co by byli też uskutecznili, 
gdyby ich nie przedtem pobito pod Lipnicą. Wówczas wojska 
broniące kultury europejskiej przed najazdem dzikich hord 
azyatyckich stały z obydwu stron Bramy Morawskiej, po stro- 
nie Śląskiej (pod Lipnicą) i po stronie Morawskiej (pod Oło- 
muńcem). 

A drugi najazd już nie hord, ale wojsk azyatyckich, 
uderzających na kulturę europejsko- chrześciańską Turków 
po zdobyciu niziny węgierskiej kilkakrotnie (1529, 1683) prze- 
darł się przez bramę pożońska ku zachodowi i byłby się tym 
prastarym szlakiem posunął aż do zachodniej Europy, gdyby 



- 570 — 

nie Wiedeń , o którego twarde murjr fale Turków rozbiły się 
dwa razy. I znów tą samą droga, przez bramę poźońską, ale 
kilkaset lat przedtem i w odwrotnym kierunku szły fale chrze- 
śeiańskich rycerzy, którzy w wiekowej , ale w końcu 
bezskutecznej walce bronić chcieli miejsca, gdzie twórca reli- 
gii chrześciańskiej urodził się , działał i umarł. Brama kra- 
kowska z natury rzeczy, ponieważ łączyła kraje o mniej wię- 
cej tej samej kulturze, składni etnologicznej i ewolucyi poli- 
tycznej nie mogła odegrać tak potężnej roli w wielkich wę- 
drówkach i wyprawach historycznych jak tamte dwie bramy. 

Możemy pójść o krok dalej i zaznaczyć, że Bramy Mo- 
rawska i Pożońska mają także doniosłe w historyi znaczenie 
dla ograniczenia wpływów politycznych, „sfer interesów", 
dla ostatecznego ustalenia granic państwowych. Brama Mo- 
rawska stanowiła tak długo, jak kraje śląskie nie podległy 
wpływom niemieckim, naturalną granicę Polski, a po- 
dobnie Brama pożońska naturalną granicę Węgier 
od strony Austryi. W czasach świetnego rozwoju i rosnącej potęgi 
poszczególne państwa nie chciały szanować tych naturalnych 
geograficznych granic: przekroczono je. Bolesław Chrobry się- 
gnął już kilkanaście lat po wystąpieniu Polski na widownię 
polityczną poza Bramę Morawską po Morawy i Czechy (1004 r.), 
ale nie mógł się długo przy tych krajach utrzymać, wkrótce 
musiał się znów cofnąć poza naturalny wał państwa Polskiego 1 ). 
Śląsk natomiast był stale przez kilka wieków jako geograficznie 
i etnograficznie do Polski przynależny ważną (za czasów se- 
nioratu najważniejszą) składową częścią korony polskiej. Stan 
rzeczy zmienił się dopiero, gdy w krajach nadodrzańskich, nie 
rozdzielonych od Niemiec naturalną granicą , ród panujący 
i część ludności śląskiej uległa wpływom sąsiedniego państwa 
niemieckiego i zgermanizowała się. 

Teraz Brama Morawska nie dzieliła już Śląsku polskiego 
od niemiecko-czeskich krajów sudeckich, ale łączyła te osta- 
tnie z Śląskiem niemieckim. I znowu widzimy potężne znacze- 
nie polityczno - kulturalne Bramy Morawskiej : silne Austro- 
Czechy sięgają szybko przez Bramę Morawską po Śląsk: kraj 

*) Połączenie Polski z Czechami za czasów Jagiellonów polegało (tak 
samo jak połączenie z Węgrami) na personalnej unii panującego , pozo- 
stało zawsze tylko luźnem węzłem i szybko znów zostało zerwanem. 



— 577 - 

nadodrzański łączy się 1329 z Czechami a 1675 z Austrya. 
Taki stan rzeczy był do pewnego stopnia nie geograficzny: 
albowiem szeroki niż śląski łączył się z Austryą właściwie je- 
dynie zapomocą ważkiego rowu Morawskiego. Ku północy na- 
tomiasb Śląsk otwiera się szerokim frontem ku NW. i z natu- 
ralnem biegiem rzeczy w chwili osłabienia potęgi austryackiej 
prawie cały Śląsk przeszedł (1748, 1763) na ręce Wielkiego 
Fryderyka. Austrya tylko Bramie Morawskiej zawdzięcza, że 
się przynajmniej przy górzystym „austryackim" Śląsku utrzy- 
mać może. 

Podobnie ma się rzecz z Bramą Pożańską: już za 
czasów Babenbergów tworzyła ona naturalną granicę marchii 
austryackiej i Węgier; tylko za czasów nagłego wzrostu jednej 
lub drugiej potęgi przełamuje się te granice naturalne. Za cza- 
sów Fryderyka III. Austrya sięgała po Węgry ('Albrecht V. 
i Władysław Pogrobowiec 1438 — 1457). Wnet później Maciej 
Korwin wtargnął do Austryi i podbił Wiedeń (1485 r.). Ale 
ciągle na nowo żelazne warunki geograficzne zmuszały Austryę 
i Węgry do liczenia się z naturalną granicą Bramy Pożońskiej, 
której znaczenie jeszcze bardziej podnosiła okoliczność, że ona 
dzieliła kraje o bardzo różnej składni narodowościowej i kul- 
turalnej. Po śmierci Pogrobowca i Korwina Austrya względnie 
Węgry cofnęły się szybko poza naturalne granice państw. To samo 
powtórzyło się jeszcze w XVIII i XIX wieku. W XVI i XVII 
wieku wpływ potężnych Habsburgów w rozdartych na trzy 
części Węgrzech rósł coraz bardziej aż zawładnęli całymi Wę- 
grami wypędziwszy ostatecznie pod koniec XVII w. Turków. 
Ale Austrya mimo 150-letniego panowania tego samorodnego, 
indywidualnego kraju strawić nie mogła i po dłuższych spo- 
rach i walkach (1848 — 1868) ogłosić go musiała samodzielnem 
państwem, połączonem z Austryą tylko wspólnością panują- 
cego i stosunków zewnętrznych. Co dla nas na tern miejscu 
ciekawem , to fakt, że granicę tych dwu państw stanowi jak 
przed 1000 laty Brama Pożońska. 

Nawet Brama Krakowska uwydatniła do pewnego 
stopnia wpływ warunków geograficznych na przebieg granic 
politycznych: dopatrzeć się tego możemy w przebiegu granic 
Rzeczypospolitej krakowskiej (1815 — 1846), choć przy skompli- 



— 578 — 

kowanych, tu nieco stosunkach morfologicznych granica ta 
przebiegała wzdłuż rowu ( Wisły), a nie w poprzek. 

Wobec doniosłego znaczenia polityezno-historyeznego trzech 
bram podkarpackich dziwić nas nie może, że zawsze starano 
się te bramy zabezpieczyć warowniami: tu nad bra- 
mami znajdujemy najpotężniejsze fortece kraju — albo 
dziś ruiny fortec. Kraków jeszcze po dziś dzień należy do naj- 
silniejszych fortec Austryi i strzeże bramy krakowskiej. W Bra- 
mie Morawskiej wznoszą się nad stromym stokiem rowu po- 
wyżej Lipnika rozległe, jeszcze dziś budzące nasz podziw 
ruiny warowni Helfenstein. Jest to jeden z największych zam- 
ków austryackich : pałace i mieszkania dawnych panów tej 
fortecy otoczone są po dziś dzień aż czterema wspaniałymi 
murami i tyleż rowami , świadcząc tym sposobem o znaczeniu, 
którem ten zamek dawniej się cieszył. Nie dosyć na tern : 
Austrya dobrze wiedziała, że właściwą naturalną granicą jej 
państwa ku północy są Sudety — Brama Morawska i Karpaty. 
Dalej wiedziała, że kraje położone na północ od tej granicy 
(Śląsk i Gralicya z Bukowiną) byłyby na wypadek wojny wy- 
dane na łup nieprzyjaciołom (Prusakom i Moskalom), zwłaszcza 
za czasów, gdy te kraje jeszcze nie były związane z Austro -Wę- 
grami licznemi, pod względem strategicznym doniosłemi kolejami 
transsudeckiemi i transkarpackiemi. Jedyna droga dla większej 
armii wkraczającej z tej strony do Austryi, to Brama Mo- 
rawska : tej to bramy musiała strzedz forteca ołomuniecka, do 
niedawna obok krakowskiej jedna z najsilniejszych fortec au- 
stryackich. 

Trochę inaczej ma się rzecz z Bramą pożońską: od 
czasów kiedy Austrya i Węgry żyją w bliskich i przyjaznych 
stosunkach i tworzą, dawniej w zupełności, dziś przynajmniej 
pod względem militarnym i polityki zewnętrznej jedność, nie 
ma potrzeby ufortyfikowania bramy pożońskiej. Mimoto jeszcze 
dziś może największą fortecą węgierską jest świetnie nad Du- 
najem położone Komarom którego zadaniem między innemi jest 
wstrzymać nad Bramą pożońską nieprzyjaciela z zachodu, któryby 
już zajął całą Austryę. Zupełnie analogiczne zadanie na wypadek 
najazdu wojennego ze wschodu miał dawniej Wiedeń i jak 
wiadomo to zadanie kilkakrotnie spełnił. Ruiny starszych 
i mniejszych warowni znajdujemy w samej Bramie Pożońskiej 



— 579 - 

której znaczenie strategiczne w ten sposób piętnują: nad za- 
chodnim wejściem Bramy tej czuwały historyczny zamek w Ham- 
burgu i malowniczo na izolowanej górce skalnej nad samym 
Dunajem położony zamek w Dziewonie, wschodniego wejścia 
bronił spalony za czasów napoleońskich zamek w Pożonie. 

Jak podkarpackie bramy były dogodnemi drogami dla 
szybko przesuwających się w czasach wojennych fal żołnierzy 
i wojsk, tak i przez nie przechodziły powolne wędrówki 
etnograficzne. Tu wtargnęły fale pewnych ekspanzywnych 
narodów na teren obcych plemion. W najgróbszym zarysie 
brama morawska i pożońska dzielą zwarte masy — jedna 
narodu polskiego od czeskiego druga węgierskiego od nie- 
mieckiego ; ale nie jest chyba przypadkiem , że właśnie 
nad dogodną drogą kolonizacyjną Bramy Morawskiej naród 
czeski przeszedł w zwartej liczbie z południa na północne 
stoki Sudetów i Karpat. Podobnie koloniza c y a niemiecka 
już w bardzo odległych czasach przedarła się przez Bramę 
Pożońska i zalała swoim żywiołem część niziny małowęgierskiej 
(nad Wagiem i wyspy Schutt). 

Wobec tego, cośmy powyżej mówili o znaczeniu bram pod- 
karpackich jako dróg strategicznych i kolonizatorskich, rozumie 
się samo przez się, że są to równocześnie też wybitne, 
odwieczne drogihandlowe tembardziej , że w Karpatach 
wogóle wszystkie wielkie drogi komunikacyjne mają raczej cha- 
rakter peryferyczny niż centrypetalny, dośrodkowy. Drogi przez 
bramy krakowską, morawską i pożońska są drogami handlowemi 
we wszystkich epokach historycznych bardzo ożywionemi. Przez 
bramę krakowską prowadzi (z Wrocławia do Lwowa i Halicza) 
jedna z tych ważnych dróg, które w poprzek przez Polskę 
łączyły zachodnią Europę ze wschodnią i które to nadały 
Polsce pod względem ekonomicznym wielkie , historyczne zna- 
czenie krainy przejściowej 1 ). Czem bardziej różnice kulturalne 
między zachodem a wschodem Europy się zaostrzyły, tern 
większego znaczenia nabrała ta droga. A dziś, kiedy zachodnia 
Europa jest tak przemysłową i gęsto zaludnioną, że dla swej 
ludności nie ma wystarczającego pożywienia, z drugiej strony 
dla nadprodukcyi przemysłowej niema u siebie pola zbytu, droga 



l ) Nałkowski: Polska jako kraina przejściowa. Ziemia (1910), 705. 



— 580 — 

ta prowadząca z Niemiec do południowej Jiosyi i Kumunii, 
a więc do krajów, w których jest dużo zboża i bydła, 
a mało wyrobów przemysłowych, jest po dziś dzień pierwszo- 
rzędnej wagi. 

Zupełnie analogiczne znaczenie ma droga Dunajowa, łą- 
cząca przemysłowe południowe Niemcy i Austryę z bogatemi 
w surowce, zboże i bydło Węgrami i Serbią. ( Jest to odwieczna 
droga „mięsna"). Droga przez Morawską Bramę łączy natomiast 
kraje południowe z północnemi, a więc kraje, które pod względem 
ekonomicznym już dzięki różnorodności ich. klimatu wykazywać 
muszą poważne różnice w produkcyi, wy woły wuj ąc tern samem 
silne handlowe prądy wyrównawcze. Dlatego intezywny ruch 
handlowy na tej drodze od czasów rzymskich nie ustawał. 
W XIX. wieku podskoczył on jeszcze znacznie do góry, kiedy 
przystąpiono do wydobywania skarbów ziemnych, na Śląsku i Mo- 
rawach i zworzono węgle w ogromnych ilościach do krajów 
alpejskich i do Wiednia: w związku z górnictwem rozwinął się 
tu fabryczny przemysł, zwłaszcza wyrobów z żelaza, i stworzył 
nowy masowy towar dla eksportu ku południowi. 

Wszystkie te ważne drogi musiały przechodzić przez 
bramy podkarpackie : w ich obrębie ruch towarowy i osobowy 
musiał być nawet o wiele gęstszym niż poza bramami. Al- 
bowiem przy początku względnie końcu rowu kar- 
packiego drogi handlowe schodziły się lub roz- 
chodziły się jakby promienie na kilka stron, podczas 
gdy przez samą bramę przechodził tylko jeden tor 
komunikacyjny. Tak n. prz. pod Pożoniem łączą się drogi 

9 

z wnętrzna Karpat (z Zylina) z drogami z Budapesztu i Zagrzebia, 
przechodzą jednym względnie dwoma torami przez bramę wę- 
gierską i rozpadają się po stronie zachodniej rowu na drogi do Wie- 
dnia,do Berna (na Morawy) i do W.-Neustadt (do Styryi). W Prze- 
rowie łączą się drogi z Wiednia, z Berna, z Pragi i z Karpat 
aby jednym torem przejść przez Morawską bramę i z drugiej 
strony rozgałęzić się do Oppawy, Wrocławia i Krakowa. Na 
zachód od Bramy krakowskiej schodzą się drogi z Wiednia 
i z Wrocławia , a rozchodzą się na wschód do Lwowa i San- 
domierza. 

Komunikacyjno-geograficzne znaczenie trzech bram pod- 
karpackich podniosło się znacznie w tych wypadkach, gdzie 



- 581 - 

przez nie przepływa cluża rzeka, przedstawiająca naturalną 
drogę wodną, tanią i nadającą się przedewszystkiem dla 
towarów masowych (o takie towary, zborze , drzewo, kruszce 
względnie węgle, bydło itd. tu przedewszystkiem chodzi). Takie 
drogi wodne, po części uregulowane 1 ), mają bramy krakowska 
i pożońska, nie ma jej brama morawska. Dlatego dążenie do 
stworzenia takowej sztucznej, mianowicie kanału Dunaj -Odra- 
Wisła jest łatwo zrozumiałe i zupełnie uprawnione warunkami 
geograficznemi i ekonomicznemi. Wiadomo, że takie dążenia 
sięgają już dosyć daleko wstecz, choć wykonaniu planów coraz 
nowe trudności stają na przeszkodzie ; trudności te jednak dziś 
nie polegają na braku zrozumienia doniosłości takiego kanału, 
ale jedynie wynikają z sytuacyi politycznej i finansowej pań- 
stwa i konkurencyi przemysłowych krajów zachodnich. 

Obok dróg wodnych przebiegają tu świetne drogi bite („ce- 
sarki"), zbudowane jeszcze w wieku XVIII, 'i drogi żelazne. 
Linie kolei północnej przechodzące przez Bramę morawską 
i krakowską i linie do Budapesztu przechodzące przez bramę 
Karnuncką są może naj ważniej szemi pod względem ekono- 
micznym drogami żelaznemi w obrębie państwa austro-węgier- 
skiego, co między innemi iilustruje fakt, że jedną (do Buda- 
pesztu) już dawno zdwojono (linia przez Marchegg i linia przez 
Bruck a/L.), a dla drugiej uznano za potrzebne dobudowanie 
trzeciego a częściowo i czwartego toru. 

Nad handlowemi drogami musiały w niektórych miejscach 
w przychylnych warunkach nad rzekami powstać kupieckie 
osady pomostowe, mianowicie tam gdzie drogi lądowe się 
krzyżowały z wodnemi. Tak w Bramie krakowskiej powstało 
miasto bliźniacze warowno-pomostowe Kraków-Podgórze. W po- 
dobny sposób , choć nie w tym samym stopniu, te warunki 
odbiły się także na bramie pożońskiej : Pożoń jest to do pe- 
wnego stopnia również miasto pomostowe : albowiem drogę 
Dunaj ową (E — W) krzyżuje tu droga wzdłuż wewnętrznego 
brzegu Karpat i gór litawskich (Zylin-Pożoń-Bruck-Ódenburg). 



! ) Dunaj już od długich lat uregulowano i tu Towarzystwo żeglugi 
parowej na Dunaju utrzymuje znaczny ruch towarowy między Węgrami 
i Austryą (zboże idzie w górę rzeki, maszyny i kamienie w dół). Regulacyę 
Wisły, celem umożliwienia ruchu towarowego i osobowego na niej , już 
od dawna projektowano, choć tylko w bardzo małej mierze wykonano. 



— 582 - 

Wobec tak doniosłego znaczenia gospodarczego trzech 
bram podkarpackich, łatwo zrozumiemy, że w nich oddawna 
już nastąpiło silne zgęszczenie ludności : objawia się to w dwóch 
zjawiskach. Ilość ludzi mieszkających przeciętnie na jednostce 
przestrzeni („gęstość zaludnienia") jest bardzo wielka. Liczbowo 
przedstawia się rzecz tak, że dla tej części Krakowskiej Bramy, 
którą badałem w moich studyach nad rozmieszczeniem ludności 
w Zachodnich Karpatach (Kraków 1910) otrzymałem 253 pro &m 2 , 
dla odpowiedniej części Morawskiej Bramy nawet 578 na km 1 . Są 
to liczby nadzwyczaj wysokie, jeżeli weźmiemy pod uwagę, 
że przeciętna gęstość zaludnienia Karpat zachodnich wynosi 
tylko 75 na km 2 ; zrozumieć je tylko możemy, jeżeli zważymy, 
że wchodzą tu w grę liczne miasta i miasteczka , w których 
ludność trudni się kupiectwem, handlem i przemysłem. 

Drugim objawem silnego zgęszczenia ludności w trzech 
rowach podkarpackich jest właśnie ta wielka ilość miast i wy- 
soka liczba ich mieszkańców : w Krakowskiej Bramie leżą 
oprócz Krakowa (91.323) *) i Podgórza (18.142), jeszcze Ska- 
wina (1.751), Zator (1.607), Oświęcim (6.841), Chrzanów (10.170). 
W Bramie Morawskiej leżą Przerów (16.738), Lipnik (5.881) 
i Morawskie Hranice (7.845), Bólten (1.288), Zauchtel (2.010); 
w Bramie Pożońskiej nareszcie Pożoń (65.867), Dzie woń (1.981), 
Hamburg (6.225), Deutsch - Altenburg (1.161) i Bruck a/L 
(5.134). 

Z powyższego aforystycznego szkicu wynika : 

1. Trzy bramy podkarpackie (krakowska, morawska i po- 
żońska) stanowią charakterystyczne i indywidualne jednostki 
geograficzne ; 

2. odznaczają się wielkiem podobieństwem między sobą. 

3. To podobieństwo tyczy przedewszystkiem wyglądu 
krajobrazowego i tłumaczy się analogiczną ewolucyą morfo- 
logiczną. 

4. Wszystkie te bramy wpływają dobitnie na lokalne sto- 
sunki hydrograficzne i klimatyczne. 



*) Muszę jeszcze podać liczby spisu ludności z r. 1900 [Ortschaften- 
verzeichniss der im Reichsrate vertretenen Kónigreiche und Lander nach 
den Ergebnissen der Volkszahlung vom 31. Dez. 1900. Wien (1909)], albo- 
wiem wynik spisu ludności z 31. grudnia 1910 jeszcze nie opublikowany. 



- 583 - 

5. Bramy podkarpackie przekazały drogi wędrówkom or- 
ganizmów zarówno roślin jak i ludów, odgrywały ważną rolę 
w dziejach sąsiednich narodów, stanowią miejsca najmniej- 
szego oporu granic politycznych i etnograficznych. Stąd też 
ich strategiczne znaczenie. 

6. Bramy podkarpackie decydują o przebiegu dróg ko- 
munikacyjnych i żył handlowych; tu powstają liczne osady 
miastowe, a ludność żyje w znacznem zgęszczeniu. 



ZUSAMMENFASSUNG, 

Der Verfasser versucht in einer kurzeń vergleichend-geo- 
graphischen Skizze darzutun, dass die 3 subkarpatischen Pforten 
der Weichsel zwischen Oświęcim und Krakau, der Mahrischen 
Pforte, und der Donau zwischen Hamburg und Pressburg aus- 
serordentlich charakteristische und individuelle geographi- 
sche Einheiten sind , die von ihrer nachsten Umgebung sich 
in jeder Hinsicht scharf abheben , wahrend sie untereinander 
sehr viel Ahnlichkeiten aufweisen. Er verfoigt nun diese Ahn- 
lichkeiten nach geographischen Kategorien, bespricht zunachst 
das Landschaftsbild der drei Pforten und versucht dereń uber- 
einstimmende Ziige durch die Analogien der Morphogenese der 
drei Pforten zu erklaren (tektonischer Ursprung, Horstberge, ma- 
rinę Abrasions- und Akkumulationsformen , jungtertiare Ent- 
wickelung der Hydrographie, Epigenesen u. s. w.). 

Alle drei Pforten uben einen bezeichnenden Einfluss auf 
lokal- klimatische (Windverhaltnisse , Temperatur und Nieder- 
schlag) und zum Teil auf lokal-hydrographische Verhaltnisse aus 
(auf den Querschnitt der Flusse, das Langsprofll des Gefalles, 
Horizontalentwickelung des Flusslaufes, Greschwindigkeit des 
Flusswassers , Bildung von Eisstauen und Verlauf von Hoch- 
wassern). 

Die subkarpatischen Pforten wiesen den pfLanzlichen Or- 
ganismen die "Wege der Wanderung (den Alpin-Karpatischen 
und Sudetisch-Karpatischen Bergiloren in der Richtung quer 
zu den Ptorten, den pontischen und baltischen Niederungsfloren 
entlang durch die Pforten). 

Ungeheuer bedeutsam ist die Rolle der subkarpatischen 
Pforten fur friedliche und feindliche, langsame und gewaltsame 

Dr. L. Sawicki. ** 



- 584 - 

Wilkerbewegungen (Vólkerwanderungen, grosse Feldziige , Ab- 
grenzuug der Interessenspharen der benachbarten Stadte, Grenz- 
bildung und Verletzung der nattirlichen Grenzen, strategische 
Bedeutung und Befestigung der 3 Pforten , etłmographische 
Verschiebungen an den Stellen der Pforten , die Punkte ge- 
ringsten Widerstandes nattirlicher Vólkergrenzen bilden). 

Endlich geht der Verfasser in kurzeń Worten auf die ei- 
gentlich verkehrsgeographische Bedeutung der 3 Pforten ein und 
schildert das Zusammen- und Auseinanderlaufen der Verkehrs- 
adern in den Pforten , dereń steigende Bedeutung sich in 
der Vermehrung der Verkehrswege und Verkehrsmittel (Strasse, 
Eisenbahn, Wasserstrasse) ausspricht und die endlich zur Ent- 
wickelung zahlreicher Handelsstadte, darunter auch einiger 
Bnickenstadte, und zu einer ungewółmlichen Verdichtung der 
Bevolkerung gefiihrt hat. 




PLEASE DO NOT REMOVE 
CARDS OR SLIPS FROM THIS POCKET 



UNIVERSITY OF TORONTO LIBRARY 



C37S28 



Sawicki, Ludomir 

Trzy bramy podkarpackie 



'"